Egoistyczny baner

POWRÓT DO DOMU

Rozłupany kamień

"Nie ma nic bardziej trwałego niż pamięć – kiedy jest przekazywana z pokolenia na pokolenie; nie ma nic bardziej nietrwałego niż pamięć – kiedy nie ma nikogo, kto chce pamiętać".

W wielu domostwach w okolicach Rozwarzyna, najczęściej w zimowy wieczór, przy migoczących płomieniach kominka czy paleniska kuchennego pieca, najstarszy członek rodziny opowiadał pewną historię. Różniła się może szczegółami ale zawsze wspominała o diable w ludzkiej skórze, który żył w tych stronach w dawnych czasach. Czasach tak dawnych, że tutejsi ludzie nie mieli jeszcze pojęcia ani o Bogu, ani o Panu Jezusie. Ten Przeklęty Człowiek od rana do nocy szkodził innym. Kiedy dowiedział się, na przykład, że do kogoś uśmiechnął się los, to nie mógł spokojnie zasnąć. Coś nim trzęsło i telepało dopóty, dopóki szczęścia nie zamienił bliźniemu w gorycz i zgryzotę. Nie należy zbyt dokładnie opowiadać o tych jego postępkach, żeby przypadkiem tego całego zła ganiąc nie chwalić.

Mimo, że dawni ludzie nie znali katechizmu tak jak my, to mieli jakieś pojęcie o złu. Budziło ono u nich, tak jak i u nas, wielki wstręt. Nie chcieli znosić dłużej Złego Człowieka. Ale mieli kłopot, bo w ich czasach ludzie nie umierali jak my. Ich dusze nie szły do nieba albo do czyśćca, albo do piekła tylko zaczynały znowu żyć w nowych ciałach. Zabicie Złoczyńcy nie zakończyłoby sprawy, bo na pewno urodziłby się znowu i dalej by robił to samo. Poprosili swoich kapłanów o pomoc. Ci kapłani na diabła wysłali innego diabła – człowieka, który może nikogo nie krzywdził ale uprawiał czary i wiedział takie rzeczy o świecie, których nie wolno wiedzieć ludziom dla ich własnego dobra. Znał niektóre zioła, które leczą i takie, które zabijają, wiedział o źródłach wody, z których gdy się napijesz, to będziesz rozumieć mowę zwierząt.

I ten Czarownik sprowadził na Złoczyńcę sen śmiertelnie głęboki i w tym śnie przeniósł jego duszę do kamienia i tam zamknął ją czarami. A jego puste ciało spalił, żeby dusza nie miała powrotu. Teraz ten Zły Człowiek stał się kamieniem i będzie żyć wiecznie skamieniałym życiem, dopóki się nie rozpadnie w proch. Wiedzcie i zapamiętajcie, że ten przeklęty kamień z zaklętym Przeklętym Człowiekiem leży w naszym Lesie.

Taka mniej więcej była treść tej opowieści. Towarzyszył jej zakaz zbliżania się do owego lasu i przestroga, by nie zbliżać się, do spoczywającego w nim kamienia.

Czas płynął, ludzie się zmieniali, ich życie się zmieniało. Treść dawnych opowieści stawała się niejasna, przestrogi coraz bardziej mgliste, strach coraz mniej konkretny. Zaczęto nazywać historie o Przeklętym Uwięzionym bajkami, bajdurzeniem starych ludzi, którzy nie żyją nowocześnie i nie myślą naukowo. Nie było winą starych ludzi, że byli częścią starego. Nie było winą młodych ludzi, że pociągało ich nowe.

W całkiem niedawnych czasach „bajdami” o Przeklętym przejął się nowy Wikary. Złościła go powaga i zabobonny strach z jakim niektórzy jego parafianie wspominali o głazie. Sprawa stała się dla niego jeszcze bardziej paląca, kiedy wycięto las i głaz począł leżeć w szczerym polu na oczach wszystkich.

Co z oczu to z serca – zdecydował Wikary i namówił kamieniarza z Potulic, żeby ten kamień roztrzaskał skrycie i wywiózł. Kamieniarz był pijakiem i bezbożnikiem i łatwo dał się przekonać do sprawy skromną sumą pieniędzy i butelką wódki. Jak więc niecny zamysł powzięto, tak przystąpiono do jego realizacji.

"Rzecz nie jest w słowach, które się mogą zestarzeć, rzecz nie w opowieściach które płowieją i szarzeją z czasem. Rzecz nie w tym, co można zrozumieć i objaśnić w sposób zrozumiały. Rzecz jest w Rzeczy. A ona nie jest dla niczyjej wygody, dla niczyjego spokoju i dla niczyjej przyjemności. Możesz być największym mądralą i jednocześnie największym głupkiem".

Notatka prasowa:
- Na oddział dla nerwowo chorych Nakielskiego Szpitala Miejskiego przyjęto wczoraj kamieniarza z Potulic, który popadł w obłęd podczas dewastacji głazu wpisanego na listę Pomników Przyrody Nieożywionej. Szał miotał nim tak bardzo, że nie byli w stanie go poskromić dwaj rośli pielęgniarze. Nieszczęśnika przypiąć musiano skórzanymi pasami do łóżka;
- Na oddziale neurologicznym tegoż szpitala przebywa w ciężkim stanie Wikary – ofiara kamieniarza-maniaka – ugodzony przezeń kawałkiem kamiennego gruzu w głowę.